Uruchamiam w Tobie dostęp do odpowiedzi, których potrzebujesz, by Żyć tak, jak naprawdę wybierasz.

To, czego aktualnie doświadczasz, ma swoje źródło. Pomagam Ci do niego dotrzeć i zrozumieć, co dzieje się pod powierzchnią – zobaczyć mechanizmy, wzorce i przekonania, które wpływają na to, jak odbierasz rzeczywistość i podejmujesz decyzje.

Niezależnie od tego, w jakim jesteś teraz miejscu, moje sesje są zawsze dostosowane do Twojego aktualnego poziomu samoświadomości i gotowości do zmiany.

Jednak sama wiedza i zrozumienie nie wystarczą.

Możesz wiedzieć, rozumieć i dostrzegać zależności, a mimo to wciąż doświadczać tego samego.

Wiedza pozostaje teorią – nie staje się prawdziwą Mądrością – dopóki nie POCZUJESZ.

Dlatego pomagam Ci nie tylko zobaczyć i poznać siebie – prawdziwie i głęboko, ale przede wszystkim zintegrować to, co odkryjesz, i wcielić w codzienność. 

Tak, aby Twoja wewnętrzna Mądrość mogła wyrażać się w tym, jak myślisz, czujesz i działasz.

Moje metody służą przełamywaniu tego, co Cię ogranicza.

Łączą w sobie moje naturalne dary i predyspozycje, latami chłoniętą wiedzę oraz wykształcenie, bogactwo doświadczeń mistycznych i wglądów, doświadczenia zawodowe oraz te zwyczajnie ludzkie, a przede wszystkim – są wyrazem mojego poziomu Świadomości i sposobu, w jaki postrzegam Człowieka oraz Życie. 

Budzę w Tobie pamięć o tym, jak Żyć – prawdziwie i w zgodzie ze Sobą.

Dlaczego wiem, że Ci pomogę 

Moja historia i droga powołania

Przez znaczną część życia szukałam Siebie – głównie w mocnych doświadczeniach, w tym, co dawało poczucie, że „coś się dzieje”.

Z zewnątrz moje życie mogło wyglądać całkiem dobrze. W środku jednak od dzieciństwa towarzyszyło mi poczucie, że nie pasuję. 

Pamiętam, jak mając trzy–cztery lata zapytałam Babcię:

„Kim ja właściwie jestem?”

Usłyszałam: „Jak to kim? Małą dziewczynką”.

Banalne (z pozoru) pytanie. Banalna (do szpiku) odpowiedź. Cóż za zawód. 😄

Niesmak i niedosyt towarzyszyły mi konsekwentnie przez kolejne lata. Usilnie próbowałam znaleźć upragnioną odpowiedź sama.

Jednocześnie byłam bardzo uwarunkowana – wiedziałam, jak się zachować i potrafiłam stworzyć pozory dobrego funkcjonowania. W środku nosiłam jednak ogromny bunt. Coraz bardziej gnębiło mnie poczucie bezsensu i beznadziei. Maski w końcu spadły, a moja indywidualność zaczęła wyrażać się z nieokiełznaną siłą – przede wszystkim poprzez swój cień.

Tu do historii wkraczają używki – aż do uzależnienia – częste przeprowadzki, zmiany pracy i profesji, problemy finansowe, relacyjne arcydramy i cała reszta sposobów na znalezienie odpowiedzi i ukojenia. Oczywiście nie tam, gdzie „trzeba”. 🙂

Dziś patrzę na tamten czas błądzenia z błogim uśmiechem.

Poznałam wówczas multum ludzkich mechanizmów. Człowiek ma już przede mną niewiele tajemnic. Zobaczyłam, jak rodzi się cierpienie, gdy patrząc na Życie z ograniczonej ludzkiej perspektywy, oddalamy się od Siebie i zmagamy z myślami, emocjami i całą rzeczywistością. Jak popadamy w autodestrukcję, próbując poradzić sobie z bólem, być zauważonymi i kochanymi.

Psychologia pojawiła się w moim życiu naturalnie. Zostałam magistrem psychologii, ale szybko poczułam, że klasyczna ścieżka psychologa jest dla mnie zbyt sztywna, ograniczona i uwikłana w system. Kształciłam się też w innych dziedzinach, które dopiero po latach wędrówki zaczęły łączyć się w spójną Całość.

✦

Moje powołanie nie pojawiło się pewnego dnia w postaci wielkiego objawienia. 

Trochę szkoda – byłoby bardziej widowiskowo. 🤭

Ono było obecne od początku – tak blisko, aż niewidoczne.

Przez lata realizowałam je na różne sposoby – czasem po części świadomie, a czasem wręcz przeciwnie; nieraz bardzo daleko od tego, czym zajmuję się dziś. 

Zalążki tego, czym Bosko Wcielone jest dziś, sięgają początku 2020 roku. 

Jednak już wcześniej pomagałam ludziom żyć lepiej poprzez swoją pracę – jeszcze bez perspektywy duchowej. 

Jeśli zaś chodzi o samą duchowość, z perspektywy czasu widzę, że jest w moim życiu praktycznie od zawsze. W 2018 roku, po kilku latach zapomnienia, upomniała się o swoje miejsce. Wtedy zaczęłam coraz częściej medytować, pojawiły się doświadczenia duchowe, a wraz z nimi rosła we mnie potrzeba poznania tego, co znajduje się poza ograniczoną perspektywą umysłu.

W 2019 roku praktyka duchowa stała się regularnym elementem mojego dnia. Kolejne lata przyniosły doświadczenia i intensywne wglądy, które rozsadzały mój umysł, by przygotować miejsce na Coś Większego.

Był okres, gdy dużo pościłam (a także po prostu głodziłam), zagłębiałam się w różne filozofie i koncepcje duchowe.

Zanurzając się w głębokie stany mistyczne, uciekałam od rzeczywistości. Gardziłam tym, co materialne, wypierałam się swojej cielesności. Z czasem zaczęło się to odbijać na moim zdrowiu – zarówno fizycznym, jak i psychicznym.

Doświadczałam całych pasm kryzysów egzystencjalnych – od ekstatycznych wręcz zachwytów po momenty całkowitego zwątpienia.

Przekopywałam się przez astrologię i numerologię, pracowałam z Kronikami Akaszy i channelingiem, ukończyłam dwa stopnie Reiki i kurs Human Design. 

Odkryłam pracę z Kodami i Językami Światła, które do dziś pozostają istotną częścią mojej praktyki.

W pewnym momencie zrozumiałam, że nie żyjemy po to, żeby coś naprawiać, bez końca się uzdrawiać i dążyć do jakiegoś idealnego stanu, który wciąż pozostaje poza nami.

Że tzw. duchowość nie polega wyłącznie na unoszeniu się nad Ziemią. 😉 Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że prawdziwy rozwój Świadomości to konkretne stąpanie po Ziemi i spotykanie się z Prawdą w najczystszej postaci – często dość brudnej. 😀

Stąd częściej niż „duchowość” usłyszysz ode mnie „mistyka” lub najbardziej całościowo – „rozwój Świadomości”.

„Duchowość” tak jakoś zalatuje mi odklejonym od rzeczywistości New Age i jest trochę… za mała na to, co chcę przekazać.

Im dalej szłam, tym mocniej Życie sprowadzało mnie do Ciała, codzienności i pełnego uczestnictwa w Świecie.

Musiałam zobaczyć własne „górnolotne” iluzje – dzielenie wszystkiego na „duchowe” i „nie-duchowe”, „wysoko-” i „niskowibracyjne” oraz zweryfikować przekonanie, że tych drugich należy unikać.

I wielokrotnie schodziłam do Podziemi samej siebie.

Kiedy prawdziwie zaakceptowałam wszystko, przed czym uciekałam, przestałam jedynie wiedzieć i rozumieć, że oddzielenie jest iluzją – stało się to moją prawdą.

Psychika, ciało, duchowość, relacje, praca, pieniądze, ból i przyjemność są częścią tego samego Życia.

Wszystko to ta sama Świadomość, a najgłębsza praktyka duchowa dokonuje się na każdym kroku codzienności.

Tutaj spotkały się wszystkie kawałki mnie.

W końcu „dotarłam”, a właściwie – zobaczyłam, że zawsze byłam na miejscu.

Już nie szukam, po prostu JESTEM.

Żyć z tego miejsca – tego życzę każdemu.

Właśnie w tym Ci pomogę.